"Przez ten ciągły deszcz"
Czuję się źle i nic nie jest w porządku. Serce to się z piersi wyrywa , to przestaje bić . Co się ze mną dzieje ? Ciągły stres do kieszeni schował moje imię , tak że nie mogę g znaleźć , mimo ciągłego szukania. Odwaga zgubiła się wśród ciemnych uliczek w centrum miasta to zabawne gdyż nawet nie pamiętam jej twarzy. Jak bezdomny pies przypałętał się gniew głodny ofiary. Nie podchodźcie do mnie . Nie patrzcie w oczy, płonące nienawiścią. Za chwilkę mi przejdzie . Od pustych ścian odbija się echem "już jestem". Jedząc obiad opowiadam oknu co było w pracy. Nie jest na mnie złe za to , że parę razy krzyczę tłukąc kolejny talerz. Ważny jest uśmiech namalowany dla klientów najlepszą i najdroższą farbą. Wieczorem wszystkie łzy powierzam poduszce , która nikomu nie powie. By rano wstać znów głęboko schować trawiący duszę cień .