* * *
Złość ,której nie opanuje ; właśnie to teraz czuję . Rymy pozostały ratunkiem . Jednak czasem myślę , by zastąpić je trunkiem . Zapomnieć , bez względu jak i za ile. Przebiec kolejne trzy mile . Schować w kieszeni palące upokorzenie . Na wszystkie pytania wykrzyczeć "nie". Jak oni mogli tak zniszczyć nadzieję ? Kto im dał prawa i przywileje ? Zabrali mi wszystko co w słowach najlepsze . Zabrali mi moje wiersze . Jestem marnym wierszokletą , być może nigdy nie będę poetą . Lecz oddajcie coście ukradli . Boją się mnie sam szatan i umarli . Oni wiedzą co ja knuje . Wiedzą jak was tym zrujnuje . Słowami połamię wam wszystkie kości . Nie będę miał odrobiny litości . Na papierze mam władzę absolutną . Ma wola często jest , wolą okrutną . Nie można mi zabronić zabić lub ożywić . Kiedy to przestanie was dziwić ? Owszem jestem dramatyczny ; może nawet psychopatyczny . Nie lubię gdy moje myśli zmieniają . Jak tym samym upokarzają . Więc podkreślam z naciskie...